Rozkminy po ‘koncercie’ Dodzi

W ubiegłą sobotę w pobliskiej mieścinie, która zwie się Odolanów, nasza najlepsza, najcudowniejsza, najbardziej utalentowana Dodzia miała zagrać koncert w ramach Dni Odolanowa – taki trzydniowy festyn. Odolanów nie jest duży – mieszka tam zaledwie pięć tysięcy ludzi, czyli pięć moich wiosek. Dodzia miała zagrać, ale nie zagrała i kolejny raz dała ciała w stylu “[cenzura] tą małą wiochę”. Jak to było? Już mówię.

  • 19:50 – kończą się występy Cezarego Żaka, jego żony i Artura Barcisia. O dziwo, w ostatnim skeczu przedstawiali słówka polsko-czeskie – tak, te same, które kilka tygodni temu były na Wykopie!
  • 20:00 – za godzinę ma wystąpić Dodzia. Kapela przygotowuje instrumenty itp.
  • 20:30 – wychodzi burmiszcz i coś tam ględzi, jakiś toast lub coś w tym stylu (nie słuchałem).
  • 20:35 – w ramach zagospodarowania czasu zostaje puszczona z płyty muzyka zespołu… Soundgarden! Katowanie ludzi tym grunge’owym zespołem nie było dobrym pomysłem. A mi się nawet podobało.
  • 21:00 – w głośnikach nadal Soundgarden. Dodzi nie ma.
  • 21:15 – Dodzi nie ma. Ludzie domagają się jej wyjścia.
  • 21:35 – na scenie zaczyna się coś dziać – ustawiają keyboard i sprzęt audio. Dodzi nadal nie ma, więc zaczyna grać zespół Johny Walker – typowy zespół festynowy. Dodzi nie ma, bo coś stało się na trasie Kalisz – Ostrów Wielkopolski z autem, w którym jechała. Musi czekać na nowe.
  • 22:10 – zastanawiam się, ile może trwać załatwienie takiego auta.
  • 22:20 – Dodzi nie ma. Znów wychodzi pewien koleś i mówi, że Dodzi nie będzie, bo jest w szpitalu.

W szpitalu? Chwila, chwila… Ależ tak! Już słyszałem te słowa! Miesiąc temu Doda miała zagrać w Ostrowie Wielkopolskim, ale nie zagrała, bo trafiła do szpitala! Czemu mnie to nie dziwi?

Morał jest z tego jeden: jeśli jesteś sławną gwiazdą, możesz się opierniczać i mieć wszystko w dupie, ludzie i tak będą kupować twoje płyty, a ty będziesz mógł sobie leżeć w Trójmieście na chorobowym (a kasę i tak dostaniesz).

PS Pozdrawiam Pana, który w korku stuknął w tylne drzwi naszego Nissana. Proszę pamiętać, że pijane kobiety nie mogą Panu mówić, gdzie ma Pan skręcać. A to chyba zbieg okoliczności, że mamy nasze nazwiska są takie same.