Potrzeba nam odmiany
Adrian na swoim blogu pisze, że niekiedy są i te gorsze dni:
Dziś właśnie jestem takim znudzonym człowiekiem. Niczym nie ograniczony poza Internetem. Rzeczywiście siedzę te trzy godziny i z ubolewaniem stwierdzam fakt, iż jeszcze mniej zrobiłem niż normalnie przez tę jedną, a jakże cenną godziną.
Z kolei wpis Kuby ma nieco inny, aczkolwiek podobny wydźwięk:
Miałem coś napisać. Miało być niehumorystycznie, wręcz poważnie. Miało być krótko i zwięźle. Miałem po prostu siąść i napisać dokładnie to, co powtarzałem w głowie przez ostatnie 2 godziny. [...] I nic. Pusta kartka, pusty tytuł, pustka w głowie. Cały, mozolnie układany wpis, wziął się i poszedł.
Mnie też zdarza się coś podobnego. Mam początek wpisu, czasem nawet cały. Czytam go jeszcze raz od początku i stwierdzam, że jest do bani, a po kilku dodatkowych sekundach zastanowienia, usuwam go.
Nie tylko mnie to dotyka, Mariusz też na to narzekał i odczuwa to pewnie masa innych blogerów.
Co jest tego przyczyną? Nie zastanawiajmy się nad tym, bo powoduje to wiele czynników. Lepiej zastanówmy się, jak ten problem rozwiązać. Odpowiedź jest prosta: potrzeba nam odmiany.
Nie siedź i nie myśl o tym, co napisać. Zamiast tego idź się przewietrzyć. Znudziła Ci się najnowsza płyta Twojego ulubionego zespołu? Po prostu ściągnij[1] inną. Zmień tapetę w Twoim systemie. Zmień coś, zmień cokolwiek w Twoim życiu. Pozytywne zmiany i świeże powietrze na pewno pomogą, bo pomysły przychodzą same, trzeba tylko stworzyć odpowiednie warunki.
Co mi pomogło? Miesięczna przerwa, podczas której nie zaglądałem nawet do czytnika RSS. Była też dwukrotna zmiana skórki, która również pomogła. A natchnienie do tego wpisu dała mi zmiana… czytnika RSS[2].
I pamiętaj: zawsze możesz pisać o tym, że nie ma o czym pisać, serio ;-)
Photo by jakobtischler.
Przypisy:- Bo to w Polsce jest jeszcze legalne… [↩]
- Nadal używam Czytnika Google, zainstalowałem tylko ReadAir, polecam. [↩]
Jagbyś
25 sty 2009
Oj z tym to masz rację. Czasem przesadzam z komputerem, głowa pęka i dopiero w ostatniej chwili orientuję się, że jeszcze dzisiaj nigdzie nie wychodziłem. Tak się nie da…
Najlepsze jest to, że cały dzień byłem nie ten teges, a dopiero jedno wydarzenie wybudziło mnie z takiego stanu rzeczy (otwarcie serwisu wyczaj.to)
Bartek
25 sty 2009
heh to chyba jakas plaga.. dzis pare godzin temu opublikowalem u siebie wpis, ze za duzo czasu trace na nic nierobienie przed kompem :P widocznie pogoda nas nie rozpieszcza i nuda za oknem.. choc ja dzis z rana zaliczylem basen i powiem Wam, ze odmiana dobrze robi :P zwykle dzien zaczynam od kompa :P
SpeX
25 sty 2009
Tak, ja wiem co mam napisać: 2x sprawozdanie z materiałów, projekt z Matematyki Stosowanej, nauczyć się na zaliczenie z Materiałów, zaliczenie z Matematyki, zaliczenie z Podstaw Eksploatacji Maszyn. I na to wszystko mam 11h :/
A na blogu trzeba by coś napisać, chociaż o tym iż zmieniłem szatę. Ale właśnie jak przychodzi do pisania to się pojawia szlaban :/
marsjaninzmarsa
26 sty 2009
Właśnie to, żeby wyjść się przewietrzyć jest zazwyczaj tym, co jako ostatnie mi przychodzi do głowy, i właśnie to zazwyczaj pomaga. ;)
Ale w tym konkretnym przypadku było inaczej, bo wróciłem właśnie z nart, więc pudło. ;P
Kiedy przeczytałem ten cały wpis, doszedłem do wniosku, że wyszedł mi lepiej niż jakbym zrobił wszystko zgodnie z planem. Przypomniała mi się teraz anegdotka mojej polonistki, która kiedyś pisała na jakieś zaliczenie opracowanie wiersza. A jako, że poeta jeszcze żył, napisała do niego i spytała, czy wszystko jest ok i czy rzeczywiście o to mu chodziło. A poeta na to, że pisząc to, miał co prawda na myśli coś zupełnie innego, ale cieszy się, że ktoś z jego wiersza tyle wartościowych rzeczy dla siebie wyciągnął ;)
oczywiście nie jest aż tak “źle”, ale i tak mnie zadziwiło, jakie wnioski potrafisz z mojej notki wyciągnąć… ;)
glabek94
26 sty 2009
Cieszę się, że ja na razie nie mam takich problemów :P . Codziennie standard: RSSy, blog, forum. Zajmuje to ~2 godziny i później albo wyłączam, albo tracę czas tak jak Wy. Teraz ferie, więc napiszę kilka notek, da się autopublikację i przez jakiś czas notki będą. Poza tym Internet jest tak duuży, szeeeeroki i wysoooki, że zawsze znajdzie się coś nowego. Np. zobaczcie sobie Linuksa :P .
Paweł Zinkiewicz
26 sty 2009
No, to ja właśnie wychodzę sobie pobiegać do parku ;-)
Ravicious
26 sty 2009
@ Jagbyś:
Czasami wystarczy po prostu impuls. Ja też na pomysł wpadam czasami po przejrzeniu po odwiedzeniu jakiegoś serwisu.
@ Bartek:
Info o tym wpisie na Blipie kątem oka zauważyłem, ale nie czytałem, bo akurat korzystałem z Opery Mini. Nadrobię zaległości ;-)
@ SpeX:
Bywa, bywa, chociaż akurat szlabany w moim przypadku zdarzają się ostatnio rzadziej.
@ marsjaninzmarsa:
Oj, wiem, że w Twoim wpisie nie do końca o to chodziło, ale ja wyciągnąłem tylko fragment potrzebny mi do napisania tego wpisu ;-) A takie notki, jak Twoja ostatnia, są całkiem niezłe.
@ glabek94:
Powiem Ci, że kiedy mam masę czasu wolnego, to i tak nic nie robię… Zawsze znajduję sobie jakieś głupie wytłumaczenie typu Nie, nie mam pomysłu na wpis, To może poczekać, Niedzielna praca w gówno się obraca itd.
@ Paweł Zinkiewicz:
Się nie przezięb ;-)