O używaniu tagów na Blipie
Najpierw kilka słów dla osób, które nie używają Blipa. Jeśli jesteś jego użytkownikiem, możesz przejść dwa akapity niżej.
Tagi na Blipie to coś w stylu kanałów na IRC-u. Różnica jest taka, że jeśli obserwuję użytkownika ^foo, a on napisze coś na tagu #bar, to ja również otrzymam tę wiadomość (chociaż tagu #bar nie obserwuję). To znaczy, że otrzymuję wiadomości oznaczone #bar tylko od osób, które obserwuję. Prócz tego mogę zacząć obserwować albo ignorować ten tag. Problem w tym, że jeśli ktoś wyśle wiadomość, która zawiera obserwowany oraz ignorowany przeze mnie tag, to i tak ją zobaczę.
Druga sprawa dla niewtajemniczonych i początkujących użytkowników Blipa. #drogiblipie to tag, który powstał w celu zadawania pytań. Nie wiesz, jak wydrukować etykiety w Wordzie? A może szukasz dobrej aplikacji do używania Twittera na iPhonie? Po prostu pytasz.
Spoko. Pytaj, otrzymuj rekomendacje od innych userów. Ale zupełnie nie interesuje mnie to, że twój pies narobił na wycieraczkę. Mam w nosie to, że wygrałeś konkurs Dr. Oetkera. I naprawdę nie obchodzi mnie to, że właśnie poszedłeś spać. Nie do tego służy ten tag!
To samo z pytaniami o soft. Obserwuję tag #drogiblipie oraz #windows – bo go używam[1]. Tagi #linux i #mac raczej średnio mnie interesują. Użytkownicy Linuksa, użytkownicy Maków, użytkownicy Windowsa: Wasze tagi obserwuje dostateczna ilość osób. Nie musicie do pytania zadanego na #linux dodawać #drogiblipie, bo – szczerze mówiąc – czy to coś da? Jeśli ktoś zna się na Linuksie, to zapewne obserwuje odpowiedni tag. Dotyczy to także języków programowania. W ich przypadku jeszcze bardziej niedorzeczne jest używanie tagu #drogiblipie. Bez przesady, Panowie i Panie.
Nadużywanie tagów to też zło. Nieważne, czy blipujesz z prywatnego, czy z firmowego konta – na to nie ma ulgi. Własnie: hej, Wy od “kont firmowych” i tym podobnych - wysyłanie wiadomości bezpośrednio do użytkowników także ssie. Włączyłeś sobie radio na Last.fm? Dobrze, poinformuj o tym, ale swoich obserwujących – #lastfm jest obserwowany przez 96 osób i raczej ich to nie interesuje. Nie wspominam już o takich imbecylach, których od razu ignoruję.
Na chwilę obecną obserwuję 170 osób. Czy to dużo? Może, ale ignoruję 57 tagów. Dlatego tak uczulam na odpowiednie tagowanie. Ja też nie jestem idealny, sam tak kiedyś tagowałem. Wpis nie powstał pod wpływem frustracji. Nie, nie mam zamiaru podsyłać linka do niego każdemu, kto napisze głupoty na #drogiblipie. Ale świat byłby piękniejszy, gdyby wszyscy potrafili posługiwać się tym tagiem.
Czy musisz mnie słuchać? Nie, oczywiście, że nie. Nikt Cię do tego nie zmusza. Nigdzie nie ma sztywno określonych zasad dotyczących poszczególnych tagów. Zasady te określa społeczność.
Niektórzy z Blipowiczów odsyłają innych pytających na Google. Hmm… Nie o to chodzi. Chociaż przyznam, że jeśli ktoś pyta się “Gdzie znajdę fonty na Windowsa?” lub “Czy istnieje strona z tapetami dla monitorów panoramicznych?”, to sam poleciłbym mu Google – IMHO słusznie. Jednak kiedy ktoś pyta o najlepszą lub najpopularniejszą rzecz, to niekoniecznie chodzi mu o pierwszy wynik z Google.
Bracia i siostry, zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam: nie blipujcie innym tego, co Wam niemiłe, bo spotkacie Niewidzialnego Różowego Jednorożca w postaci kliknięcia w “Ignoruj”.
Przypisy:- Nie pytajcie, dlaczego, po prostu nie chce mi się tłumaczyć tego po raz n-ty kolejnej osobie. [↩]


heavygunner
6 cze 2009
Całkowicie się zgadzam.
Swoją drogę także w przeszłości używałem #drogiblipie do innych wypowiedzi niż samych pytań – człowiek uczy się na błędach :). Trzeba ludzkość ustawiać na właściwe tory.
96th
7 cze 2009
Ja nadal wole #twittera ;D
Ravicious
7 cze 2009
@ 96th:
Gdybym troszkę lepiej posługiwał się angielskim, to pewnie też korzystałbym z Twittera ze względu na większą liczbę ‘fachowców’.
96th
7 cze 2009
No to Google Translate ;) Ja w UK wiec nie mam z tym problemu.
Mrt
7 cze 2009
Masz całkowitą rację. Najgorsze jest to, gdy ktoś używa tagu #drogiblipie do napisania “wróciłam z psem… #drogiblipie”.
Skoro twitter taki super, to może się trochę zagłębie, bariera językowa w dzisiejszych czasach, wśród słowników nie tylko książkowych ale również elektronicznych wydaje się być znikoma.
P.s. świetny layout.
Ravicious
8 cze 2009
@ 96th, Mrt:
Nie chodzi tyle o słownictwo, bo z tym nie mam problemu, co o gramatykę i resztę tych spraw ;-) Zawsze się boję, że palnę coś nie tak, a później będzie mi wstyd :D
@ Mrt: Dzięki ;-)
96th
8 cze 2009
Aaa tam, ja już się przyzwyczaiłem ;)
Bartek
14 cze 2009
kazdy sie uczy.. sam jestem poczatkujacym uzytkownikiem blipa i tez poczatkowo nie wiedzialem co i jak ale sie ucze i mysle (pomijajac imbecyli), ze kazdy sie kiedys nauczy. Nikt na dzien dobry sie nie zna na wszystkim
Flanmidre
21 cze 2009
Choć sam do blipa przekonałem się przy okazji zmieniania swojego internetowego wizerunku to rzeczywiście zauważyłem to, o czym piszesz powyżej. No niestety, jak to mawiają są ludzie, stołki i parapety, nic na to nie poradzisz.
Bardzo ciekawe przemyślenia na blogu, subskrybuje RSS.
Adam Klimowski
18 lip 2009
Ucieszy Cię pewnie wiadomość, że polecam lekturę tego artykułu osobom, które łapię na nadużywaniu #drogiblipie ;)
Ravicious
18 lip 2009
@ Adam Klimowski:
Dzięki, ale szczerze mówiąc, to chyba już nic nie uratuje #drogiblipie ;]
^oleg
5 lis 2009
Czy ja już mówiłem że to najbardziej przydatny art o blipie? Nawet nie śmiem liczyć ile razy podawałem linka do niego :D
96th
22 gru 2009
@Ravicious: Ten gościu od WP Media też głupoty gada czasami i jakoś jest OK ;)