Hardkorzy vs każuale – bezsensowne starcie

Hardcore and Casual

Od kilku miesięcy obserwuję bezsensowne dywagacje hardkorów (czyli zwolenników trudniejszych gier, których ostatnio jest podobno coraz mniej) i kolesi, którzy wolą gry, przy których nie trzeba spędzać dużo czasu, tzw. każuale.

“Wymiana argumentów” toczy się nie tylko na łamach CD-Action, ale i w przeróżnych serwisach okołogrowych. Nie wiem nawet, kto ją zaczął, aczkolwiek cały spór wydaje mi się pozbawiony i sensu, i celu.

Według hardkorów gry stają się coraz łatwiejsze. Dziwne, bo ja nie zauważyłem, żeby tak było. Zawsze istniały gry ‘dla hardkorów’[1], zawsze istniały też gry łatwiejsze dla tych, którzy przy komputerze nie spędzają ośmiu godzin dziennie. A że gry na konsole z reguły są łatwiejsze od wersji pecetowych i właśnie te konsole opanowują[2] rynek gier, to już inna rzecz…

W ogóle co ma udowodnić cała dyskusja? To, że gry sprzedające się lepiej są częściej tworzone? Skoro jest większy popyt na casuale, to casuale są tworzone przez większą ilość firm, co nie znaczy, że nagle tych trudniejszych gier zacznie ubywać. Logiczne jest, że Bohemia nie weźmie się nagle za symulator jazdy bolidem F1, bo to nie ich domena. Będą dalej klepać swoje symulatory pola walki, ponieważ mają w tym doświadczenie.

Twoja matka nie będzie chciała grać w Half Life’a, bo będzie to dla niej zbyt frustrująca gra. Dlaczego Ty z chęcią ją odpalisz?[3]

Myśl jak żołnierz

Bo co najmniej od kilku lat grywasz w Projekty I.G.I, Far Kraje, Sirius Samy i inne Kanter Strajki. Nie ukrywajmy, że myślisz już jak żołnierz. Nie wejdziesz na oślep do kolejnego pomieszczenia z pięcioma nabojami w magazynku twojego M16, twój granat poleci tam, gdzie chcesz, nie spanikujesz, kiedy oberwiesz od nieznanego napastnika.

Kiedy jeszcze grałem w Far Cry, moja siostra też bardzo chciała w to zagrać. Wiedziałem, że w końcu odpadnie, bo nie będzie myślała jak zwierzę. Przy wspinaniu się po drabinie nie zwracała uwagi na to, co jest do góry. W nosie miała też to, że stoi na otwartym terenie nieopodal obozowiska wroga. Nie szukała schronienia, kiedy obok niej lądował granat. Tak samo zresztą było w CoD 2.

A teraz z innej beczki: wróciłeś naprawdę zmęczony z pracy lub szkoły. Będziesz męczył się z Project I.G.I, czy wybierzesz Guitar Hero? Ja odpaliłbym to drugie.

Drodzy hardkorzy i każuale, najwyższy czas zakończyć te bezcelowe konwersacje. Mieliśmy, mamy i będziemy mieli w co grać…

fot. by Mi gato Seneca and Bistrosavage

Przypisy:
  1. Szczerze mówiąc, głupie określenie, ale co zrobić… []
  2. Opanowały* []
  3. Grę, nie matkę. []
  • Wiem, że nie na temat, ale… Kocham ten Twój styl – to pisanie o rzeczach, które teoretycznie mnie nie interesują (na gry poświęcam średnio tak z… 5% czasu spędzanego przy komputerze…?) tak, że z chęcią czyta się cały wpis, te przypisy końcowe, ten świetny dobór obrazków… ;)
    Dzięki za to, że piszesz, że nie zmuszasz się do tego, tylko piszesz to co czujesz, i że masz wystarczającą determinację, żeby od czasu do czasu siąść i napisać coś więcej niż kolejny szkic w “szkicach” ;) – bez tego nie było by tego wspaniałego bloga… ;)

    Oby tak dalej! ;)

  • kolor vs. barwa, światło vs. jasność, jedzenie vs. pokarm… bez sensu :)

  • też uważam, że to wojna pomiędzy zwolennikami białych i czarnych skarpetek. Nawet jeśli bym wybierał tylko te trudniejsze gry, to jest mi to niezwykle obojętne co wybierze inny gracz

  • O to jest taki spór? Pierwszy raz słyszę, ale to pewnie dlatego że od paru lat nie jestem na bieżąco z nowymi tytułami. Co do samego wpisu i opinii autora – zgadzam się.

  • Dawno tu nie zaglądałem:) Nowa skórka się podoba, pozdrawiam:)

  • Ja czasami odpalam Quake 3, to znaczy że jestem z grupy Hardcore ?

  • To nie jest komuna i po to mamy wolny wybór, żeby móc go po prostu dokonać. Casual i hardcore powinny być jak Yin i Yang, Flip i Flap, Piękna i Bestia, a nie jak Tom i Jerry. :)

  • Ja jednak nigdy nie bede hardcore!

  • Zgadzam się, że cały ten spór jest kompletnie bezsensowny. Gdyby faktycznie tak było, że powstają same trudne lub same łatwe gry można by dywagować nad tym faktem, jednakże oczywistym jest, że to rynek wymusza wypuszczanie na rynek określonych produktów i dopóki jest zbyt na gry łatwiejsze i trudniejsze zawsze będzie miejsce dla obu rodzajów.

  • Także myślę, że spór jest całkowicie pozbawiony sensu. Osobiście zagrywam się w gry zarówno o dużym stopniu trudności i wymagające od gracza poświęcenia dużej ilości czasu ale i w produkcje zdecydowanie łatwiejsze na kwadrans bądź dwa.