Gluts attack – “jestem piratem, bo muszę upgrade’ować sprzęt”, czyli kolejne dorabianie teorii do piractwa
W październikowym CD-Action w Action Redaction znalazł się list niejakiego Gluta, którego ogólna wymowa brzmiała “Jestem piratem, bo rodzice nie zarabiają dużo, a do tego muszę jeszcze upgrade’ować sprzęt”. Może kilka cytatów:
Mam wydać 120 zł na produkcję, która starczy mi na tydzień?
Bo fan potrzebuje kilku tytułów miesięcznie. Ile ma na to wydać? 600 zł miesięcznie?
Diablo 2 kupują do teraz. Diablo 3 pewnie też będzie sukcesem, tak samo, jak SC2. (…) Doszliśmy do wniosku, że MANIAKÓW GIER (A NIE GRY!) w Polsce po prostu na hobby nie stać.
Może twórcy gier nie zarobiliby na mnie zbyt wiele, ale… Nie kupiłbym 2 zestawów komputerowych (…) 20 słuchawek (…) 10 par myszek, 5 klawiatur i ze 4 napędy. Do tego dużo rozmaitych kierownic, drukarek itd. (…) Piraci przecież jakiegoś super GeForce’a z internetu nie ściągną.
Bo gdyby nie istniały wersje pirackie, ludzie nie kupowaliby oryginałów.
Cóż, koleś próbuje usprawiedliwić to, że popełnia przestępstwo. To tak, jak używanie programów trzecich w grach – nieważne, do czego ich używasz. Jeśli w regulaminie jest napisane, że nie można ich używać, to nie można. Kiedy Bóg dawał Mojżeszowi Dekalog, Mojżesz nie pytał się, dlaczego to przykazanie brzmi tak, a nie inaczej.
W grudniowym CD-Action znalazła się masa listów, która dotyczyła listu Gluta.
Oczywistym jest, że nie można mieć wszystkich najnowszych tytułów na półce. Kogo na to stać? A co najważniejsze, kto ma czas, by siedzieć przed monitorem tyle godzin?
~Sariaen
Nie chodzi o to, że jego argumenty są bzdurne do bólu, że nie zna ortografii i interpunkcji, a ekonomia i podstawowe prawa rynku są przez niego niemal tak dobrze opanowane jak u małpy z brzytwą na psychotropach. Chodzi o to, że ten gość (i całe masy jemu podobnej ciemnej masy) święcie wierzą w to, co mówią. Nie wiem, skąd się bierze w ludziach potrzeba usprawiedliwiania własnej małości.
~Jonatan Rerych
Musiałbym być głupi, by ściągać z torrentów i innych takich po 3 pozycje dziennie, przechodzić je w szaleńczym tempie (…) i brać następne, następne. Jaka z tego płynie przyjemność? Satysfakcja? Żadna! To tak, jakby (…) ukraść sobie ferrari, przejechać nim 10-15 kilometrów, po czym zobaczyć lamborghini i je podwędzić. Żadna przyjemność z jazdy. Pamiętasz, czym jechałeś przez lamborghini? Raczej nie, bo właśnie z niego wysiadasz i zostawiasz, widząc lexusa.
~Grayspirit
Niejaki Glut obrazuje doskonale, co NAPRAWDĘ jest w stanie wkurzyć ARedaktora: dorabianie teorii do złodziejstwa. Dawno nie pamiętam, by w odpowiedzi na list Smg użył tylu wulgaryzmów, a spirala jego gniewu rozkręcała się niczym w utworach Rage Against the Machine.
~Jordan Kozłodujski
(…) powtórzy się <<przy pecetowej wersji GTA 4>> scenariusz Unreala 3, w którym stosunek sprzedanych legalnych kopii gry do tych ściągniętych i mniej legalnych wynosił 1:10. Rockstar (…) dojdzie do wniosku, że blaszakowa wersja opłacała się średnio i to będzie, kurna, ostatnia nasza przygoda z GTA na piecykach. A to wszystko dzięki ludziom pokroju Gluta, którzy próbują forsować swoje utopijne teoryjki o tym, jak piractwo nakręca legalny rynek.
~Bartek “bajerd” Łojewski
Racja, racja, ale ilu z Nas piraci muzykę, filmy, programy? Ilu z tych krytykujących Gluta jest w 100% czystych?
Wychodzi coraz więcej darmowych odpowiedników komercyjnych programów, to samo z grami, coraz więcej zespołów udostępnia swoją muzykę za darmo (np. na Jamendo, albumów jest coraz więcej!). O ile w przypadku muzyki i filmów sytuacja jest inna (trudno jest znaleźć kogoś, kto zastąpi naszego ulubionego wykonawcę), to w przypadku software’u to się sprawdza.
Nie używam Photoshopa, bo wystarczy mi GIMP. Nie używam Office’a, bo jestem za leniwy, żeby szukać w pudłach jego pirackiej wersji, więc ściągnąłem u kolegi Open Office’a. Nie używam Ubuntu/Fedory/openSUSE bądź innego Linuksa. Dlaczego? Mówię “Dziękuję” kilkudziesięcio/kilkuset megabajtowym aktualizacjom i problemom z modemem.
A skoro już przy systemach i rozmiarach jesteśmy…
…to sypnę jeszcze dwoma cytatami ;-)
Najlepszym sposobem na piratów jest zwiększenie rozmiarów gier. Wtedy komputer byłby długo włączony i koszt prądu przekraczałby koszt gry – i by się to nie opłacało. xD
Właśnie! :-D Jednak należy traktować to jako żart. Dodanie grze 50 GB wyszłoby na złe nawet ludziom kupującym gry legalnie.
(…) gdyby M$ chciał, to mógłby bez problemu dezaktywować nielegalne oprogramowanie podłączone do internetu, ale… niec chce. Dlatego, że ludzie mając Windows (nawet nielegalnego) siłą rzeczy nie są już użytkownikami systemów Mac czy Linux.
~Bartek Piechota
Ciekawa teoria i najprawdopodobniej prawdziwa. Chociaż… Ilu ludzi po zablokowaniu piratów kupiłoby oryginały? Pewnie większość. No bo kto przesiadłby się na Linuksa? Tylko geecy. Pomimo gadania użytkowników Linuksa, przeciętny user i tak miałby problemy z tym systemem… A na Maca? Pewnie tylko burżuazja :-P Natomiast dla tej większości byłyby to po prostu kolejne pieniądze włożone w komputer.
I jeszcze jedna sprawa: często użytkowników Linuksów uważa się za świętych, bo mają legalny OS, ale czy system to jedyna rzecz, którą da się ‘ukraść’?
Zapraszam do dyskusji, bo temat jest dość rozległy. Czy przez piractwo rynek gier aż tak bardzo upada? Czy na rynku konsolowym da się zarobić więcej, niż na rynku pecetowym?
blue slime by massdistraction na licencji Creative Commons by-nc-nd
pagenoare
10 gru 2008
bzdura, linux staje się coraz prostszy i dużo dzieciaków zaczyna już na niego przechodzić a później tylko śmiecą na forum, jak włączyć ten i ten program…
Ravicious
10 gru 2008
@ pagenoare:
Właśnie, staje się coraz prostszy. Ale nie jest wystarczająco prosty, żeby przeciętny użytkownik Windowsa mógł na niego przejść. A dlaczego nie mam tutaj gg? Gdzie jest to niebieskie E?
Może zamiast słowa “geecy” powinienem użyć “bardziej zaawansowani użytkownicy”.
pagenoare
10 gru 2008
Ravicious :
może nie bardziej zaawansowani co po prostu inteligentni :)
Walker
10 gru 2008
Cóż, czasem nie chodzi o inteligencję, tylko o pewien zmysł techniczny, który nie wszyscy niestety posiadają.
Czasami się zastanawiam, czy ludzie kupowaliby gry, gdyby były tańsze i czy wtedy producenci zarobiliby więcej sprzedając więcej gier, choć za niższą cenę?
eraevion
10 gru 2008
Obycie z komputerami i umiejętność używania wszelakiego softu wynika zawsze z doświadczenia, a nie inteligencji. Ot, tak bez związku z tematem się wtrącę.
popydo
10 gru 2008
Nie przeczytałem tekstu, ale domyślam się o co chodzi :P Nie przeczytałem, bo wszelkie usprawiedliwianie piractwa jest dla mnie po prostu absurdalne.
Wyjaśnienie jest proste. Ktoś tworzy produkt (grę) i może sobie z nim (stworzonym przez SIEBIE produktem) robić co chce. Rozdawać za free, sprzedawać za 100zł, sprzedawać za 10 000zł. Soft nie jest towarem niezbędnym do życia. To nie chleb, który matka kradnie, żeby uchronić dziecko od śmierci głodowej.
Stąd wszelkie usprawiedliwienia “piracę bo…” nie mają sensu. Jeśli właściciel NIE POZWALA kopiować sobie za free jego dzieła, i puszczać go dalej, to NIE MAMY PRAWA stwierdzić, że “nam się należy, bo jest drogo”, albo że “sprawdzę tylko, a jak jest fajnę to kupię” czy “ci producenci to złodzieje, jakby było taniej tobym kupił”.
Problemem jest łatwo dostępne piracenie. Trudno powiedzieć “producenci Ferrari to złodzieje, zawyżają ceny, więc ukradnę”. Trudo powiedzieć “ukradnę telefon dla testu, jak mi się spodoba, to kupię go w sklepie”. Ale oprogramowanie? Wow, w końcu kopiuję, więc nie kradnę! Co z tego, że liczy się ile milionów strat generuje piractwo. “JA WIEM LEPIEJ, nikt na tym nie traci, bo w końcu nikomu nie zabieram, tylko sobie kopiuję”. Taa…
A co do pytań – pojedynek rynku PC i konsolowego wygrywa ten drugi, z róznych powodów. Tak mówią liczby, więc nie rozumiem o czym tu dyskutować :P
arcymon
10 gru 2008
bardziej doswiadczenie ? inteligentniejsi ?
a moze poprostu tacy ktorzy nie chca sie caly czas pitolic ze wszystkim :)
teaver
11 gru 2008
@ Walker:
Nie wydaje mi się. Ludzie mają głęboko zakorzenione przekonanie, że drogie znaczy dobre. Cena jest jedną z informacji na temat produktu i ludzie nie chcą, aby była ona zaniżana, bo w ten sposób należą do jakiegoś grona osob, które mogą sobie na dany produkt pozwolić. Po prostu cena nobilituje. Podobno w Polsce nie sprzedają się prawie wcale tanie słoiczki z papkami dla dzieci i prezerwatywy, te dwa produkty muszą być wg konsumentów drogie, bo to jest gwarancją ich jakości. Wydaje mi się, że z grami i programami jest podobnie. Dodatkowo istnieje pewna grupa konsumentów gadżeciarzy i firma nie chce zawieść ich oczekiwań względem tej wirtualnej wartości, jaką jest ograniczona dostępność. Znajomość takich gier jest wyraźnym sygnałem – znam to, grałem, jestem w waszej paczce.
Mam wrażenie, że biedny Glut popadł w pułapkę poczucia niskiej wartości. Chciałby mieć i przejść wszystkie najnowsze gry dlatego, że w ten sposób podnosi mu się mana samooceny, być może właśnie ze względu na status materialny jego rodziny.
Inną sprawą jest system operacyjny lub program użytkowy. Słyszałam już o firmie korzystającej z wersji pirackiej programu, hackowanego dodatkowo na ich wyraźną prośbę. Nie mam zielonego pojęcia z czego to wynika, bo przecież nie z racji cięć budżetowych. :P
Łukasz Sobek
11 gru 2008
Piractwo ma swoją motywację, podobnie jak producenci gier mają swoją. Dlaczego bycie “uczciwym” zobowiązuje do zapłacenia np. 120 zł za pełną wersję gry? Bo warto! Tu pojawia się pytanie – jeśli jestem uczciwy i kupiłem grę za 120zł, gra okazała się do luftu, kompletną klapą i ma powazne usterki techniczne, to dlaczego nie mogę jej oddać. Moge tu tylko opisac własne (nieco odległe) doświadczenie z Prince of Persia: Sands of Time. Ściągnąłem pirata by zobaczyć czy gra jest dobra – efekt: nie dość, że kupiłem tę wersję, to jeszcze nastepną “Warrior Within”. Nie promuję piractwa i nie usprawiedliwiam smarków, ale nie mogę się zgodzić z tym, że mam sie zdać na łaskę i niełaskę producentów. Windowsa z początku też miałem pirata, a teraz (znów, od dość dawna) mam nawet dwie legalne wersje. Diablo miałem pirata: kupiłem diablo, diablo2, LoD i teraz czekam na trzecie wydanie. Mniam, mniam. StarCraft, Office … przykładów z racji ograniczonego miejsca nie będę mnozył. Czy jestem piratem? Raczej tak. Tylko, czy którakolwiek z firm źle na tym wyszła?
PS. iPhona testowałem przez 2 miesiące i go nie kupiłem – gdyby mi odpowiadał juz znalazłby się w mojej kolekcji.
glabek94
11 gru 2008
Nie jeszcze można ukraść Cedegę i CrossOvera :) . Na Linuksie po prostu masz wszystkie potrzebne programy, i uwaga: gry, w repo. I już.
Co do problemów z modemem – przetestuj nowe Ubuntu, ma nowego network-managera, może zadziała. Wiem, że masz ograniczony transfer, jest na to rada – ShipIt. Można zamówić całkowicie legalnie.
Ravicious
11 gru 2008
Zacznę od końca ;-)
@ glabek94:
8.10 jeszcze nie testowałem, muszę zamówić (poprzednie dwie wersje zamawiałem właśnie via ShipIt;) Jednak modem nie ma tutaj praktycznie żadnego znaczenia – ciągle problemem są aktualizacje systemu itd. Gdybym miał laptopa, to mógłbym się przejść do kolegi. Z piecykiem niestety mi się nie chce :P
@ Łukasz Sobek:
U mnie to samo było z Falloutem: zagrałem w Tacticsa, zagrałem w F2 i kupiłem całą sagę. A niedawno wygrałem trójkę ;-)
Cóż, można powiedzieć, że do sprawdzania gier są wersje demo, ale:
Ja sam ostatnio grywam właśnie w gry z CD-Action – ta jedna gra na miesiąc spokojnie wystarczy.
@ teaver:
Wydaje mi się, że Glut uczęszcza do podstawówki i nie rozumie jeszcze, na czym polega granie. Jeśli tak go ciągnie, to niech odpali sobie jakiegoś darmowego MMORPG-a – one potrafią przyciągnąć na długo.
Cena nobilituje? Może, ale popatrz: gdyby Rockstar wydał teraz GTA 4 za jakieś 50 zł, to czy uznałbyś tę część za słabą? ;)
@ Walker:
IMHO nie. Czasem wygodniej jest ściągnąć grę, niż jechać 20 km do sklepu (mówię tutaj np. o swoich kolegach).
arcymon
11 gru 2008
E to jest takie troche pitolenie z tym “sciaganiem na probe”. Akurat na kompie duzo nie gram, raz na rok kupie takiego COD’a i mam zabawy na kupe czasu.
Wiecej gram na konsoli, jezeli chce zobaczyc jak wyglada jakas gra to zasysam demko. Spokojnie wystarcza by zorientowac sie w danym tytule i podjac decyzje – kupic, niekupic.
Ceny gier (mowie tutaj o konsolach) sa porabane – przynajmniej na polskie warunki. Za cene dwoch nowych tytulow jestem w stanie kupic nowego xbox’a – paranoja.
Ale mozna tez cene obnizyc – ja na przyklad kupuje starsze gry. Taki Resistance na PS3 teraz kosztuje juz tylko 80 pare zlotych – a gra tak samo dobra jak pierwszego dnia od wydania przeciez ;)
@ Lukasz Sobek
No ja sie tutaj nie zgadzam. Przed wydaniem kasy na gre, czytam ze 4 recenzje, 100 screenow, i 20 gameplayow na youtube. I ostatnim niewypalem jaki kupilem byl… Harry Poter na PS2 – tylko ze wiedzialem ze to kupa gowna – kupilem to poprostu dla dziewczyny, bo wiedzialem ze sie spodoba ;)
Najbardziej smieszy mnie sytuacja z GTA 4. Znajomy zamowil odrazu pierwszego dnia po premierze, a nastepnego flugal na czym swiat stoi, bo konta online nie moze zalozyc, bo lagi ma, bo sie tnie bo to bo tamto. A wystarczylo poczekac na pierwsze recenzje i opinie innych.
@teaver
Co do prezerwatyw stary to spoko – gdyby byly takie po 50zl tez bym bral. zel, gumka i pianka w drugiej rece lol
Ale jak to ma sie do gier ? drogie znaczy lepsze ? neeee…
Ravicious
11 gru 2008
Na komentarz Pawła odpowiadam dopiero teraz, bo wcześniej siedział w spamowych komentarzach… Na komentarz Arcymona odpowiem za godzinkę ;-)
@ popydo:
Przyznawanie się do piracenia i pisanie, dlaczego, ma pewien sens. Natomiast, jak napisałeś, usprawiedliwianie nie ma sensu. Dlaczego? Bo usprawiedliwiając się próbujemy sobie (i innym) wmówić, że to co robimy, jest ok.
Piractwo to zło, nie można czuć się bezkarnie. Sam jestem/byłem :P piratem, ale nigdy nie myślałem sobie “ściągam, bo mnie nie stać”.
Zazwyczaj im młodszy gracz, tym więcej piraci. Ty już pracujesz, nie masz tyle czasu na granie, więc z pensji spokojnie stać Cię przynajmniej na jeden tytuł na miesiąc. Taki dwunastolatek ma masę czasu, ale praktycznie zero pieniędzy, więc ściąga, a co się będzie pieprzył.
Z kolegą ostatnio coraz mniej piracimy, bo on gra w MMORPG-a, transfer z RapidShare już nie ten i mu się nie chce. Ja mam kilkanaście płyt z CD-Action i nie ukończyłem połowy z tych gier. Z wiekiem pewnie przejdzie, ale sprawa systemów/muzyki/filmów pozostanie.
Piractwo było, jest i będzie. Nie da się zwalczyć piractwa, tak samo, jak nie da się zwalczyć złodziejstwa, papierosów, alkoholu wśród niepełnoletnich…
Odnośnie rynku konsolowego: nie czytałem o nim, więc pytam ;-)
glabek94
11 gru 2008
@ Ravicious:
Aktualizacje powiadasz :) . Nie musisz chodzić z “piecykiem” do kolegi :) . Niejaki Synaptic ma możliwość wgrywania pakietów off-line. Poza tym wcale systemu nie musisz aktualizować, Ubuntu jest dosyć bezpieczne, a nowych funkcjonalności na razie brak.
Ravicious
11 gru 2008
@ arcymon:
Fakt, gry na konsole kosztują dużo.
Wiesz, żadna recenzja/gameplay/screeny nie zastąpią zagrania w grę. Jest kilka gier, których żałuję, że nie kupiłem, m. in. Operation Flashpoint – najlepszy taktyczny FPS, w jakiego grałem. Ale tak naprawdę wśród wszystkich moich legalnie kupionych gier nie ma niewypału (wykluczając gry z magazynów o grach, nie kupuję ich dla gier). Może dlatego, że jest ich tak niewiele?
Kupowanie gier po zagraniu w piracką wersję jest swego rodzaju pokutą, ale niepełną, bo w końcu ściągnęliśmy grę i komuś nadal opłaca się prowadzić forum z warezem.
Co do GTA 4: znajomy pewnie kupił, bo GTA ma wyrobioną markę. Liczył, że GTA 4 będzie tak samo dobre jak GTA: SA, VC, 3, 2, 1, London. A że zawiódł się na tej części…
Tak samo było z Falloutem 3. Wiele osób zamawiało grę przed premierą, a potem było “Łee, wydałem ponad stówę, a to się co chwilę do pulpitu wywala”.
@ glabek94:
Powiem inaczej: jestem zbyt leniwy, żeby uczyć się nowego systemu ;) Zanim opanowałbym go w co najmniej 75% procentach minęłaby kupa czasu, a ja miałbym przy tym kupę problemów. Dlatego na razie nie kombinuję z Linuksami. Ale kiedyś na pewno znów spróbuję.
arcymon
11 gru 2008
@Ravicious
to nie ma kompletnie nic do tematu ale tak btw tego GTA 4.
Czy ja wiem czy pojechal na opinii – gra oczywiscie renome ma, ale pamietam jak poprzednia czesc (czy ktorys z tych dodatkow ? nie orientuje sie bo to moj braciszek sie w to zagrywa) miala te same problemy z serii – u mnie dziala, a mnie nie dziala. Doslownie tak bylo. Jeden mial sprzet lepszy a u niego nie poszlo – wiec renoma to nie wszystko.
God Of War na PS2 powalila mnie na ziemie na kilka dni, ale na PS3 jak wyjdzie to nie pobiegne odrazu kupowac tylko poczekam na opinie innych.
Ja popieram @popyto i nie dam sobie wmowic, ze piracenie gier jest dobre, czy w ogole ze mozna to jakos tlumaczyc. :)
Łukasz Sobek
11 gru 2008
Jasne. Poczekać, aż frajer kupi gre i napisze recenzję – jak dobra, to też kupię, jak zła – to on wyrzucił pieniądze w błoto nie ja. Nie ma to jak ponosić odpowiedzialność za własne wybory :D
arcymon
11 gru 2008
Nie frajer, tylko czlowiek ktorego stac na takie “ryzyko” ;)
zreszta wiele redakcji dostaje gry za free, byleby o grze cos bylo pisane :P
jakby mnie bylo stac to kupowalbym duzo wiecej tytulow – niestety nie stac mnie na to wiec starannie wybieram gry :)
Łukasz Sobek
11 gru 2008
@arcymon – czyli polegasz na innej osobie, by wyrobiła sobie zdanie za ciebie. :) W momencie, gdy masz gre jest na to już za późno – zrobiłeś wszystko, co uważasz za możliwe by zminimalizować ryzyko. Wielu ludzi tak robi i jest to jeden z przyjetych sposobów na ocenę.
Tak jak mówisz, redakcje dostają gry za free. Na tym to polega, portale piszą i robią reklamę, by ludzie kupowali produkt. Tylko od poziomu redakcji zależy, czy recenzja będzie adekwatna.
Ja nie kupowałbym więcej tytułów, tylko takie, które są tego warte ;).
Ravicious
11 gru 2008
@ Łukasz Sobek:
A skoro jest dużo bardzo dobrych tytułów? Święta się zbliżają ;)
Z redakcjami masz rację. Pamiętam, jak jakiś czytelnik CD-Action pytał, jakie są relacje między nimi a wydawcami, których gry zbesztali ;)
Łukasz Sobek
11 gru 2008
@Rav – skoro jest bardzo dużo dobrych tytułów, to odkładasz ich zakup na później – w ten sposób masz się na co cieszyć nie tylko na święta. To mniej wiecej tak, jak wejście do McDonalda i zamówienia całego menu na raz ;). Lepiej pójść raz na dwa miesiące – jest się na co cieszyć. Hurtowe zaspokajanie potrzeb prowadzi do obniżenia wrażliwośći na piękno, smak, zapach, zabawę, estetykę itp., bo potrzebujesz coraz więcej. Oczywiście to, co tu piszę jest wyłącznie moim zdaniem.
Recenzja z założenia powinna być pozytywna (choć czasem jest to niezwykle trudne ;), ale niezależnie od nastroju zawsze jest opinią subiektywną recenzenta. Tendencyjność recenzji nie podlega dyskusji – recenzja musi być tendencyjna, inaczej nie byłbyś w stanie jej napisać.
PS. przepraszam, że nie skorzystałem z przycisku “odpowiedź” – nastepnym razem się poprawię ;)
Ravicious
11 gru 2008
@ Łukasz Sobek:
I znów masz rację. Ale można kupić sobie całe menu, zjeść pewną porcję, a resztę zostawić na później.
Mam słaby komputer, przez te lata nazbierało się wieeeeeeleeee tytułów w które chciałbym zagrać. Skąd wezmę tyle pieniędzy? Jest jeszcze ważniejsze pytanie: czy znajdę na nie wszystkie czas?
Recenzja? Recenzja powinna być subiektywna ;-)
A z przycisku “Odpowiedz” nie musisz korzystać :-)
arcymon
11 gru 2008
@Łukasz Sobek
nie no to nie jest tak ze inni wyrabiaja mi zdanie na temat danego tytulu. Jak pisalem – czytam naprawde wiele recenzji… poprostu zasiegam jezyka z wielu zrodel – a do tego mam wlasny rozum. Oczywiscie ze nie da sie uniknac czasem wpadki. Ale ja tylko opisalem moj sposob na wybieranie tytulow – wydaje mi sie ze to lepsze niz piractwo.
I tutaj tez popieram Lukasza – naprawde masz tyle czasu zeby “przejsc” kazda gre ? Ja akurat z premedytacja na swieta wydaje dosc duzo na gry (na konsole) bo jest to jakby taki “zapas” na wieksza czesc przyszlego roku :)
Grami trzeba sie delektowac jak wszystkim. Odnosze dziwne wrazenie, ze wielu mlodych graczy nie szanuje w dzisiejszych czasach gier. Nie bede sie juz rozwodzil nad jakoscia tychze tytulow – to inna sprawa.
btw. ja tez kurde zapomnialem ze istnieje cos takiego jak “odpowiedz” – przepraszam ;)
XANi
11 sty 2009
Gorzej gdy ktoś kupi oryginała a po 3h grania okaże się że to nie to (tak się przejechałem na Spore). kiedyś piraciłem duuuużo gier ale teraz zauważyłem że coraz częściej dreptam do sklepu i kupuje oryginał (częśćiowo dlatego że działają rzeczy typu multi itp.)
Ale jest jeszcze jedna rzecz “za” piratami…. często grają lepiej. Te wszystkie zabezpieczenia przed kopiowaniem powodują że muszę trzymać tą głupią płytę w napędzie DVD i słuchać jego wycia, albo odinstalowac jakiś program bo go zabezbieczenie nie lubi itp. gdy w piracie montuje sobie obraz, albo dorzucam cracka i bez zbytniego pieprzenia mogę sobie pograć. A że czasami dostajesz wersję tak zbugowaną że niegrywalną to już inna sprawa.
Zaznaczam że akutalnie nie gram w żadną spiraconą grę ;]
Ravicious
11 sty 2009
@ XANi:
Mam oryginalną Sagę Fallouta, wgranego miałem Tacticsa i chciałem w niego zagrać, ale… zepsuł mi się napęd DVD, więc wgrałem cracka, a nowy napęd dopiero niedawno kupiłem.
Obserwując siebie widzę, że to z wiekiem mija. Nie ma się już tyle czasu na granie.
Kilka dni temu zamówiłem sobie Far Cry za dwie dyszki, bo… nie chciało mi się czekać u kolegi, aż gra się ściągnie ;)