Dlaczego jeszcze nie używam Linuksa

Windows. Wstyd mówić, ale moim pierwszym Windowsem był ME. Używałem go przez bodajże trzy lata, potem na krótko downgrade do 98 SE i w 2005 roku (tak, dopiero wtedy) upgrade komputera oraz instalacja popularnego XP-ka.

Kiedy wyszła Vista, wieszałem na niej psy, a opinie innych ludzi utrzymywały mnie w przekonaniu, że to zły system (i jak G DATA, straszy dzieci). Zresztą, kiedy wyszedł XP, to też wieszałem na nim psy (aż w końcu ktoś mi go z przymusu zainstalował).

Używam Windowsa do teraz i muszę powiedzieć, że przez te wszystkie lata nie narzekałem na niego. Internetu nie miałem od samego początku, więc do wszystkiego musiałem dochodzić sam. Jeśli nie udało się czegoś rozwiązać – telefon do człowieka, który składał mi komputer[1].

Windows mi w zupełności wystarczał, bo w zasadzie wiele rzeczy na nim nie robiłem – grałem, grałem, no i oprócz tego grałem. Czasem jeszcze coś wydrukować, zgrać zdjęcia. Ogółem – nie robiłem niczego, z czym Windows nie byłby w stanie sobie poradzić.

Kiedy zacząłem udzielać się na Polskim Forum Użytkowników GIMP-a, niejako pod presją administracji i wyżej postawionych userów, chciałem przejść na Linuksa. Nie, nikt mnie do tego nie zmuszał, nikt nawet bezpośrednio mi nie mówił “Skończ z Windowsem, czas na Linuksa”. Dużo przesiadywałem na #gimp-pl, rozmawiałem z użytkownikami Linuksa, po ich wypowiedziach wnioskowałem, że te wszystkie Debiany i Ubuntu to całkiem dobre systemy. Albo inaczej – im bardziej hardkorowej dystrybucji Linuksa używałeś, tym bardziej byłeś pro i miałeś respekt u innych.

Zamówiłem Ubuntu, trochę pogrzebałem, użyłem Nokii 6300 jako modemu i udało mi się odpalić neta na tym distro. Ale cóż, Firefox bez polskiego języka, brak kodeków, masa innych pierdół do zassania – to nie jest system dla kogoś, kto korzysta tylko i wyłącznie z iPlusa.

Nie chodzi mi tu o sterowniki – gdybym poświęcił te kilka godzin dziennie na zbadanie sprawy, to w końcu bym do tego doszedł (nie miałem drugiego komputera, więc ciągłe przelogowywanie się było nieco uciążliwe). Chodzi po prostu o ten limit transferu – 1GB przy dociąganiu kolejnych dupereli na długo by nie starczyło. Stwierdziłem, że nie potrzebuję Linuksa i ogólnie straciłem czas na borykanie się z nim.

Sytuacja nieco się zmieniła, kiedy zafascynowałem się Ruby i zacząłem uczyć się tego języka. Pewne rzeczy w ogóle nie działały pod Win, windowsowa konsola też jakaś taka uboga, wydajność o wiele gorsza niż podczas korzystania z Ruby na Uniksach. Zainstalowałem Cygwina, który służy mi za pewną imitację Linuksa. Kiedyś Linux nie był mi potrzebny, a teraz bardzo, ale to bardzo by się przydał.

Dlaczego? Tworzenie aplikacji w Ruby on Rails pod Windowsem jest co najmniej uporczywe. Wystarczy spojrzeć na czas wykonywania się poleceń rake: na Uniksach jest to kwestia sekund[2][3].

Polecenia rake wykonują się u mnie od 25 do 50 sekund. Stworzenie nowego projektu poprzez wklepanie rails newproject też trochę trwa. Uruchomienie serwera – to samo.

Windows zdecydowanie nie jest dobrą platformą dla programistów Ruby, w ogóle najlepiej pisać pod Uniksami (co powszechnie wiadomo).

Jeśli mowa o Uniksach, to co z Apple i ich cudownym systemem? Nie, też nie. Może kiedyś, kiedy zacznę zarabiać, bo w obecnej chwili kupowanie całego sprzętu dla Textmate’a mija się z celem.

Właściwie to w przypadku Maka i wszelkiej maści Linuksów głównym problemem jest mój internet… Cóż, kiedy już pożegnam się z iPlusem, będę mógł przywitać się z Ubuntu/Fedorą. A to już w październiku.

Przypisy:
  1. Pozdrawiam, może już wyszedł Pan z więzienia za te piraty. []
  2. Panowie na screencastach mają na pewno lepszy sprzęt ode mnie, ale większą wydajność uzyskam po przejściu na Łudubuntu, niż na przykład po wymianie procesora. []
  3. Do koderów Ruby: tak, wiem, że projekt nie ma testów, kiedyś się poprawię. []
  • Wydaje mi się że iPlus działa na Mac OS X :)
    Co do komputera Apple do Ruby nie powinien być drogi.
    Co jeszcze? Warto posiedzieć pare godzin i zainstalować sobie takie Ubuntu tylko po to by mieć spokój…

  • Ja też się męczyłem z Ubuntem, już od wersji 7.04. Każda rzecz którą chciałem zrobić, chociaż najprostsza jak edycja pliku tekstowego czy kawałku HTML’a, równała się z godzinami wykonywania poleceń które są jak Chiński, klnięciem z zimny kamień itd… Ale teraz nie przeżył bym bez Fedorki.

  • Zauważyłem tendencję taką, że każdy wstydzi się z Windows’a. Po jaką cholerę w takim razie używasz?

  • (Przeklejka mojej odpowiedzi z bloga Bobiko, dalsza dyskusja powinna toczyć się w jego poście)

    @ bobiko:
    Bobiko, jeśli chodzi o “wstyd mówić”, to dotyczy to tylko i wyłącznie Windowsa ME. Był dość niestabilny i przez “wstyd mówić” chciałem raczej powiedzieć, że gdybym wiedział o tym wcześniej lub miał teraz wybrać między 98 a ME, to mój wybór na pewno nie padłby na ME.

    XP do dobry system, ale teraz po prostu stał się dla mnie niewystarczający. Nawet twórcy Rails zalecają używanie Uniksów do programowania w Ruby.

    A Linuksa nie zachwalam – przez pewne jego wady właśnie nadal siedzę na Win.

    @ pecet:

    [...] używanie Linuksa po prostu jest cool w niektórych środowiskach, tak jak używanie MacOsa w środowiskach gejów i innych webdesignerów

    Pojechałeś, ale też masz trochę racji ;) Ale gdybyś starał się o pracę powiedzmy w Netguru czy innej młodej firmie, to na pewno bardziej przemawiałaby za Tobą znajomość Linuksów niż Windowsa.

  • A ja się dziwiłem, co na blogu @bobiko tyle komentarzy… A tu po prostu Rafał na niego swoich czytelników przekierował… ;)
    mnie do linuxa zniechęca głównie brak natywnego wsparcia dla zapisu na partycjach NTFS – a na moim kompie, gdzie nie ma ani jednej part. FAT32, i pewnie nieprędko się to zmieni, może oznaczać spore kłopoty ze współdzieleniem plików…

  • Potwierdzam zdecydowanie iplus współpracuje z Macami, ale czy to takie dobre rozwiązanie … hmmm, no nie wiem.

  • Ja się jeszcze nie próbowałem męczyć z Linuksem :)

  • A wirtualki bolą? Średnio porządny sprzęt spokojnie daje radę. I to bez problemów z iplusami i innymi czarodziejskimi urządzeniami.

  • @ karwasz:
    Wirtualki jak wirtualki, ale bez neta kodzić to też nie za bardzo.

  • @ Ravicious:
    No niestety, przekonałem się o tym na własnej skórze :P Ale i tak zamierzam zainstalować Win7 jak tylko administrator doda mi go na MSDNAA ;)

  • @ Ravicious:
    Na wirtualce masz neta bez żadnych problemów.

    @ dAr:
    Już jest na MSDNAA, przynajmniej u mnie ;)

  • Ja zdecydowanie wolę winde. Linux jest dla mnie przyjazny ale jakoś stare przyzyczajenia dają o sobie zawsze znać. :D

  • Trochę odgrzeje temat, ale spróbuj naprawdę powalczyć z VirtualBoxem :) nie musisz rezygnować z niczego. Win+Linux razem, a czemu nie?

  • @ baael:
    Ciągle przeszkodą jest moje kiepskie (jak na razie) łącze. W sumie mógłbym skopiować vimfiles + resztę środowiska na takie Ubuntu uruchomione za pomocą VirtualBoxa, ale nie mógłbym surfować.

    Kiedyś udało mi się skonfigurować iPlusa pod Ubuntu za pomocą jakiegoś programu, ale użyłem wtedy Nokii 6300 zamiast mojego modemu (NetBox 2). Nawet jeśli udałoby mi się go zmusić do pracy z Ubuntu, to na drodze pojawia się ten absurdalny limit 1GB :D

    Już niedługo przesiadka na coś bardziej znośnego, więc przesiadka na Linuksa nie będzie stwarzała problemów (a przynajmniej taką mam nadzieję).

  • Jeśli czytasz mojego bloga, to powinieneś wiedzieć, że od ponad miesiąca użytkuję ubuntu bez przerwy i to z pomoca iplusa. Faktycznie, za dobrze nie ma, ale aż tak źle nie ma.
    Jeśli masz laptopa, to i tak jesteś o wiele lepszej pozycji niż ja, posiadacz PC, bo wystarczy że poprosisz kogoś o udostępnie łączy i jechane z aktualizacją.

    :)

  • @ bobiko:
    Oczywiście, że czytam Twojego bloga, ale ten wpis akurat musiałem pominąć ;-)

    Również mam PC, ale z przesiadką jednak nadal wolę poczekać.

  • Użytkuję Ubuntu od ponad roku. W domu mamy dwa kompy, obydwa na tym oS-ie i jesteśmy bardzo zadowoleni.

  • z ubuntu mam kontakt dopiero od czasu jarzego jarząbka i szczerze mówiąc jestem zachwycony, co prawda często czegoś nie wiem i muszę ślęczeć, ale przynajmniej się uczę. Przy czym nie miałem żadnej potrzeby rezygnazji z windy, ale jak zobaczyłem jak wszystko szybko śmiga pod ubuntu i nie muli mi kompa to nie było rozmowy. teraz winda po prostu irytuje mnie powolnościa i muleniem.

  • co do OSX, komputerów Apple i Textmate, to już teraz można kupić e-texteditor współpracujący z CygWinem ;)