Blogging w wydaniu mini i micro – jak to wykorzystuję

Serwisy oferujące mikro-, mini- bloggingMikroblogging… Kto nie słyszał o Twitterze? A o naszym rodzimym Blipie? Być może używanie maksymalnie 160-znakowych zdań jest głupie (nauczycielka pod pracą klasową napisała, że używam zbyt często skrótów myślowych), ale dzięki temu poznałem wielu ludzi i nawiązałem kontakty z innymi blogerami. O czym będzie ten wpis? Trochę o ‘pojedynku’ Blip vs flaker.pl, o mojej przygodzie z tumblr. i Soup oraz o nowym blogu, który będzie miał luźniejszą formę.

Blip vs flaker.pl – niepotrzebny pojedynek

Blipa używam nader często. To taki kanał IRC podzielony na kilkaset mniejszych kanałów. Kiedy opowiadałem znajomym na #gimp-pl, co to takiego, jedna z osób będących na kanale, powiedziała: “Pokaż mi choć jedną sensowną wiadomość napisaną przez jakiegoś użytkownika”. Cóż… Nie wiedziałem, co tej osobie odpowiedzieć :-D Ludzie piszą dosłownie o wszystkim: o tym, że idą na obiad, że wpadła im w ucho jakaś piosenka. Że bez sensu? To ma sens. Wiele razy rozmawiałem z ludźmi na różne, mniej lub bardziej ciekawe tematy, wiele się dowiedziałem oraz wiele osób mi pomogło.

Flaker jak to Flaker: od ostatniego update’u jest niezły. Coraz więcej ludzi z niego korzysta, ja rzadko go odwiedzam, bo Flaker nie jest dla mnie. Nie ma klienta (ale będzie), klimat jest inny niż na Blipie (to oczywiste) i jest wykorzystywany przeze mnie do innych celów. Właśnie. Dlatego też wg mnie stwierdzenie, że Blip i Flaker walczą o użytkowników jest trochę nielogiczne, bo można spokojnie korzystać naraz z obu serwisów. Na Flakerze jakoś nie korci mnie, żeby napisać (tak, jak na Blipie) wiadomości w stylu “Off.” czy “Cholera, znowu się nie wyrobię z napisaniem wpisu :/”. Po prostu limit znaków jest większy (1000, jeśli się nie mylę) i chciałoby się go bardziej wykorzystać. Tak więc nie wymagajmy od Flakera tego, co ma Blip i na odwrót ;-)

Miniblogging, czyli tumblr. oraz Soup

Już trzeci raz do tego podchodzę. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z tumblr., polubiłem ten serwis. Zacząłem wrzucać cytaty, obrazki, pliki audio itd. Ale… Po jakimś czasie znudziło mi się to. Bo ile można to robić? Na dodatek ja takie obrazki (o wideo nie mówiąc…) znajduję rzadko, a ciągłe repostowanie od innych nie ma sensu. I na tym się moja przygoda z tumblr. skończyła.

Kilka tygodni później poznałem nowy serwis: Soup. To samo, co na tumblr., tylko znacznie łatwiej i wygodniej (AJAX wszędzie, gdzie się da – i dobrze!). Było fajnie, znowu zacząłem wrzucać kretyńskie obrazki i repostować je od innych. Ale znowu się… wypaliłem.

Na szczęście kilka dni temu (w niedzielę lub sobotę) zachciało mi się mieć takiego luźniejszego, bardziej prywatnego bloga. Nie chciałem zakładać nowego WordPressa, bo mój prywatny miniblog w założeniach miał być prostym blogiem. Pomyślałem o tumblr., ale ostatecznie też z niego zrezygnowałem. Dlaczego? Bo im więcej bajerów udostępnia nam serwis/tworzą użytkowncy, tym dłużej zajmuję się ich dodawaniem i grzebaniem w blogu, zamiast pisaniem. Pozostało mi Soup. Ale chwila, przecież tam nie ma komentarzy… A może to i dobrze? Może każdy z czytelników powinien dany wpis przeczytać, przemyśleć i skomentować oraz (ewentualnie) porozmawiać ze mną na ten temat? Tak, to mi odpowiadało, więc wywaliłem większość głupich obrazków i innych pierdół, zmieniłem nazwę zupki z “Ravicious’ microblog” na “Rafała myśli kilka”, trochę zmieniłem wygląd i voila! Miniblog gotowy.

Myślałem, że będę choć trochę oryginalny, jednak okazało się, że Obee też całkiem niedawno zmajstrował sobie podobnego minibloga (może mamy podobne myśli? ;-):

To, co na bloga się nie nadaje, a na Blipa jest za długie ;)

W zasadzie mógłbym napisać to samo o własnej zupce :-) Niemniej jednak, jeśli chcecie mnie poznać z innej strony, to zapraszam do subskrypcji kanału RSS (wiem, to głupio brzmi, ale co innego miałem napisać?), jednak nie gwarantuję, że nowy miniblog Wam się spodoba :-P Mam jedynie nadzieję, że utrzyma się on przez dłuższy czas, a ja będę mógł dzielić się moimi emocjami z innymi.

  • Ja ostatnio postanowiłem zrobić sobie przerwę ze wszelkimi mini i micro blogami jak Blip czy tumblr. Ostatnio zacząłem regularnie wchodzić na flakera, ale też ta passa może się skończyć. Zobaczymy jeszcze jak to będzie – brak czasu i nadmiar spraw do załatwienia nie są dobrym połączeniem. W każdym razie, nie zobaczycie mnie w najbliższym czasie na Blipie ;)
    A pomimo ostatniej reaktywacji tumblra, z powrotem go “zamrażam” :D

  • Mnie też od czasu do czasu nachodzi taka chęć na tumblra czy twittera/blipa, tak samo, jak i na całkowicie prywatnego bloga, ale już tyle razy zakładałem i kasowałem, że stwierdziłem, że nie ma sensu tego robić i jeżeli już coś mam to tak zostawiam i piszę wtedy, gdy ta ochota powraca, a nie kasuję, jeśli mija, bo wiem, że i tak powróci. :)

  • @Walker: wiesz, małe projekty jak tumblr po prostu “zamrażam”, czyli piszę notkę pożegnalną, że jednak nie mam co pisać. W poważniejszych projektach, jak blogi, po prostu odpuszczam sobie z pisaniem, nie daję żadnego znaku, a z czasem wracam. Blip – jak widać, tradycyjnie “może wpadnę za kilka dni”, po kilki dniach wracam znowu na kilka dni i tak w kółko. A ostatecznie myślę nad odpuszczeniem sobie z Blipem – jest za dobrym narzędziem do prokrastynacji.

    Wiesz co Rafał, zainspirowałeś mnie, aż napiszę także o tym u siebie być może już dzisiaj wieczorem ;)

  • @Ravicious oj! oj! ;) Co się to porobiło :P. Sam chciałem stworzyć właśnie coś w tym stylu :). Pamiętam jak mi odradziłeś stworzenie kolejnego bloga swoim komentarzem w “Twórczym myśleniu” i rzeczywiście podziałało przetrwałem bez dodatkowego bloga. Chęć poszła w nie pamięć. A miałem w głowie właśnie wizję czegoś takiego mniejszego. Nawet myślałem o tumblr , ale wygląd tych szablonów mnie odstraszył, a do tworzenia mojej własnej modyfikacji nie miałem inspiracji. Później zacząłem testować Tublo, który okazał się być niedorobieńcem i zrezygnowałem jakoś z niego.

    Bardzo lubię czytać takie szczere przemyślenia. Sam lubię pisać tak szczerze i pisać luźno o tym co w głowie siedzi. Kiedy tak się pisze, to czuć i wiem, kiedy ta szczerość się wprost wylewa. Czuć to też u innych na nie których wpisach. Czasem widać, że ktoś piszę aż nazbyt oficjalnie i sztucznie (to też widać, mnie też tak się zdarza pisać od niechcenia) . Tu po prostu pisałeś o własnych doświadczeniach i widać, że chciałeś się nimi podzielić.

    Chęć stworzenia bloga w luźnej formie wzięła się właśnie stąd, że chciałem pisać naprawdę luźno, szczerze i o własnych doświadczeniach. Przekazać kawałek samego siebie, jednak czasem mogło by być to wstydliwe, krępujące szczególnie jeśli chodzi o znajomych (ze szkoły, z podwórka), którzy też czasem tu i ówdzie zaglądają. W tym wypadku doskonale sprawdziłby się jakiś tumblr, soup czy tublo. A wiesz, że ponownie chyba zacznę właśnie nad takim pisaniem myśle? Gdzie, kiedy wrócę ze szkoły po prostu siądę i będę pisał nawet jeśli nie będzie konkretnego tematu (bez przesady, bo mógłbym ostro zanudzać). Oczywiście nie było by tam też żadnych tekstów, gdzie pisałbym jak niektórzy “Wróciłem ze szkoły. Dziś naprawdę było super.” Nie opisywałbym nudnych wydarzeń, kogo w ogóle by to interesowało? Interesujące są przecież myśli, to co siedzi nam gdzieś na sercu, czy w głowie (wg. własnego uznania), choć czasem właśnie aż wstyd przyznać się do nich, szczególnie jeśli są to przemyślenia często nie zgodne z różnymi utartymi opiniami ludzi i nie zawsze chcielibyśmy się pod nimi podpisywać własnym nazwiskiem.

  • mnie miniblogowanie nie kreci ;)
    blipa mam podpietego do wordpressa zeby informowal o wpisach to samo z flakerem
    /ps jakiej wtyczki uzywasz do edycji komentarzy?

  • A co z tublo.pl, plom.pl itp. Troche tego wyskoczylo ostatnimi czasy.

  • @ Maciej Płoński:
    Ja tam z Blipa nie rezygnuję. Kiedy robię coś ważnego, po prostu go wyłączam, albo nie zwracam uwagi na migającą ikonkę i przeglądam kilka ostatnich wiadomości dopiero po chwili.

    @ Jagbyś:
    Widzisz, Twój blog był wtedy jeszcze młody i tematyka jeszcze się kształtowała. Ostatecznie, nikt Ci tego nie broni, ważne tylko, żebyś tworząc nowego bloga nie stracił zapału i odłożył pisanie na starszym.

    Przekazać kawałek samego siebie, jednak czasem mogło by być to wstydliwe, krępujące szczególnie jeśli chodzi o znajomych (ze szkoły, z podwórka), którzy też czasem tu i ówdzie zaglądają.

    Fakt. Wokół mnie żyją ludzie, którzy po prostu pewnych kwestii nie rozumieją i wyśmialiby mnie… Gorzej, gdybym chciał na tym blogu jeszcze po nich pojechać, a wierz mi: kilka razy miałem na to ochotę.

    @ dzg:
    Edycja komentarzy jest możliwa dzięki wtyczce WP Ajax Edit Comments.

    @ yac:

    Cóż, nikt nic nie pisze/nie mówi o tych serwisach, jeśli byłoby w nich coś naprawdę fajnego i ja bym o tym wiedział, to przeniósłbym się tam. Ostatnio fajny pomysł wysunął Marcin, mnie też podobna myśl chodziła po głowie.