Bezmyślność polskich artystów na przykładzie Ostrego

Gold records

O.S.T.R., zwany też Ostrym, wypuścił pod koniec lutego nową płytę zatytułowaną “O.c.b.” Patrząc na to wydarzenie z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że popełnił ogromny błąd. Naprawdę ogromny.

Kiedy wydajesz album, liczy się tylko to, żeby zdobył on miano złotej płyty. Co prawda Ostry zdobył złotą płytę po pięciu dniach, ale można to było zrobić lepiej i szybciej.

Wydane zostały dwie wersje płyty: kolekcjonerska (dwa krążki: jeden normalny, drugi z kawałkami w wersji instrumentalnej) i zwykła. Popatrzmy na listę piosenek z wersji zwykłej (lista zapożyczona z Wikipedii):

Tytuł Czas
“Strach” 5:10
“Zobacz co mówią” 3:01
“Miłości nie ma dziś” 3:07
“Dom” 3:19
“Karma” 3:12
“Flow Virus” 8:03
“Dlaczego mamy dać” 3:54
“Bez zasięgu” 3:09
“Po drodze do nieba” 2:58
“Synu” 5:52
“Nigdy kiedy piszę” 2:47
“To pozostaje we krwi” 3:53
“Real Game” 6:04
“Sam to nazwij” 2:40
“Nie każdy” 2:23
“O.C.B.” 2:22
“Cultivation.” 4:00
“Live My Life” 4:23
“Dla wszystkich co wierzą” 4:20
“Bez outra” 5:07

Pierwsza sprawa: kto normalny wstawia na jedną płytę dwadzieścia utworów? Zróbmy z tego dwa krążki po dziesięć utworów i wystarczy nam już tylko 7 500 sprzedanych albumów[1]. Lecimy dalej.

Kawałek “Flow Virus”: spokojnie dałoby się podzielić go na trzy krótsze kawałki. Co z tego, że byłyby strasznie krótkie? Z dziesięciu utworów na płycie zrobiłoby się dwanaście. Jeszcze trochę i będzie można dołożyć trzeci krążek. Utwory “Real Game”, “Synu” i “Strach” także są długie. Podzielmy każdy z nich na pół! W efekcie dostaniemy trzy dodatkowe utwory, a więc razem będzie ich już dwadzieścia pięć (15 + 10).

W kilku piosenkach na płycie są krótkie wstawki z filmu “Galerianki”. W kawałku “Sam to nazwij” jest ich całkiem dużo, ale popatrzcie, ile ten utwór trwa: zaledwie 2:40. Dorzućmy tam tyle wstawek z filmu, żeby piosenka ta trwała sześć minut, a potem ciachnijmy ją na pół i mamy już dwadzieścia sześć tracków.

Zaraz, zaraz, a gdzie na tej płycie są skity?! Nie ma, po prostu ich nie ma! Tak być nie może. Ostry mógłby nagrać z cztery, co dałoby trzydzieści utworów.

Mamy już trzydziestkę, ale po co upychać po piętnaście piosenek na jednym krążku? Na trzeci też się znajdzie miejsce! Wtedy do złotej płyty wystarczy 5 000 sprzedanych albumów. Ba! Przypuścmy, że Ostry sprzedał 15 000 albumów w wersji zwykłej, która ma jeden krążek. Nasza wersja miałaby ich trzy, a 3 * 15 000 = 45 000. To już starczy na platynową płytę! Do diamentowej płyty jest niedaleko: na nią potrzeba 150 000 sprzedanych krążków, co w naszym przypadku daje 50 000 sprzedanych albumów.

I co, można? Można. Ostry, następnym razem proponuję brać przykład od kolegów z branży.

Gold records by afagen


Aktualizacja

Tak, cały ten wpis jest ironią. Szanuję Ostrego i jego twórczość, jest on jednym z moich ulubionych artystów. Tekst ten powstał w celu wyczulenia ludzi na wszechobecny kicz w tym gatunku.

Przypisy:
  1. Tak, tak, liczy się ilość sprzedanych fizycznie krążków, a nie albumów w całości. To znaczy tyle, że album może zawierać piętnaście krążków i już tysiąc sprzedanych albumów wystarczy do osiągnięcia złotej płyty. []
  • Tu się jeszcze coś wstawi, tam przytnie, podzieli i będzie albumów na najbliższe pięć lat. :P

  • płyta jest rewelacyjna. Szacun dla chłopa za to, co robi. W tekstach słychać, jak dzieciak zmienił jego spojrzenie na te same sprawy. Uważni słuchacze na pewno odkryją w tym głębszy przekaz.

    Przewrotny ten wpis, big plus za to :) Większość osób, z którymi się spotkałem i wymieniłem poglądy na temat tej płyty, albo już posiadała album w oryginale, albo zamierzała zakupić. Bo wart jest dużo większej kasy, niż kosztuje; w przeciwieństwie do wydawnictw innych “muzyków” z “branży” – drożej za mniej i w dodatku bardziej tandetnie.

  • @ rafalzaq:
    Kiedy Ostry nagrywał płytę “Jazz w wolnych chwilach”, miał na nią przygotowanych około stu kawałków. Na płycie znalazły się czterdzieści dwa z nich, więc trochę ich jeszcze zostało – można by je wykorzystać :D

    @ szuman:
    Ano, ano, bardzo dobra płyta. Ja może wybiorę się na koncert Ostrego w Ostrowie Wielkopolskim (niedaleko mnie), o ile znajdę ekipę, bo samemu nie chcę jechać.

    Jeśli chodzi o “innych muzyków z branży” – Peja coś ostatnio narzekał, że nie po to nagrywał płytę dwa lata, żeby nic na niej nie zarobić itd. – nie chce mu się na koncerty jeździć? Poza tym dwa lata na 22 kawałki… Jeden na miesiąc? Szybki jest.

  • „Kiedy wydajesz album, liczy się tylko to, żeby zdobył on miano złotej płyty. ”
    Jeżeli jesteś artystą który jest jest tak popularnym jak OSTR, to raczej to 15 tyś egz. to dość mało.

  • Trzeba sobie tylko zadać pytanie, czy idziemy na ilość, czy na jakość. Można upchać w albumie 5 płyt z 50 kawałkami, ale czy to ma sens? Ile z tych 50 kawałków będzie naprawdę dobrych, a ile będzie tam wrzucone “na siłę”? Obraz całego albumu może zostać popsuty właśnie przez takie utwory odbiegające jakością od reszty. Dlatego trzeba dokonać pewnej selekcji.

    Osobiście słucham zupełnie innej muzyki, ale dziwi mnie, że utwory powyżej pięciu minut są za długie. Czasami słucham piosenek trwających ponad 10 minut i nie odnoszę wrażenia, że trzeba je skracać, czy dzielić. Dobry artysta umie wlaściwie zagospodarować ten czas.

    Tak więc, wyniki sprzedaży swoją drogą, a jakość krążków swoją. Dobry album i tak się sprzeda, nie trzeba mu sztucznie pomagać.

  • @ Sainti:
    Nie sądzę, że piosenki trwające powyżej pięciu minut są za długie. To była czysta ironia (jak cały wpis zresztą).

    Słuchamy chyba dość podobnej muzyki (u mnie też czasami w głośnikach leci power metal), ale musisz przyznać, że na płycie muszą się znaleźć i krótkie, i długie kawałki: 10 ośmiominutowych kawałków albo 10 trzyminutowych byłoby raczej złym wyborem dokonanym przez artystę.

  • Przed napisaniem tego wpisu, radziłbym Ci, abyś trochę posłuchał wcześniejszych płyt O.S.T.R.a, a przynajmniej piosenki “Rap droższy od pieniędzy”. Każdy głupi może wcisnąć słuchaczom, fanom byle gówno, tylko żeby się sprzedało, a mało jest już ludzi, którzy nagrywają naprawdę świetną płytę, która zapewnia dużo słuchania. Ale we wpisie widać, jakie wartości są najważniejsze, a przynajmniej ważne w Twoim życiu. I przytoczę cytat z piosenki Fisza: “takim jak ty, dupsko trza sprać” (zresztą, dobrze by było, gdybyś przesłuchał całą piosenkę D.C.P.).

  • @ Bizzar:
    Argh, ile razy mam tłumaczyć, że cały wpis to ironia?

  • @ Ravicious:
    Rzeczywiście, mój błąd, nie doczytałem do końca, jednak to ze zdenerwowanie. Pozdro ; )

  • @ Bizzar:
    Rozumiem, rozumiem, to także mój błąd – powinienem o zawsze informować, żeby zapobiec późniejszym ‘konfliktom’ ;-)

  • Najlepiej używać tagów [ironia] [/i] :)
    Co do samej płyty- “Ja tu tylko sprzątam” podobało mi się bardziej- chociaż niewątpliwie “o.c.b.” jest dojrzalsza. Ostry tworzą wraz Fiszem absolutny szczyt muzyczny naszego kraju, szkoda, że tak mało ludzi sięga po ich twórczość, a taki Feel dostaje platynę…

  • A to jednak ironia. A już myślałem, że masz wypaczone pojęcie na temat muzyki :·P

  • O.c.b. jest bardzo dobrą płytką, jedną z najlepszych jakie Ostry nagrał.

  • jest jeszcze coś do dodania:
    cala płyta to: 1:19:50.773 (słownie: jedna godzina, dziewiętnaście minut i pięćdziesiąt sekund!) a jak każdy wie normalna płyta ma 80min znaczy ze zostało wolnego tylko 10 sekund! z płyty i tak coś wylecialo…

  • on po prostu uczciwie robi to w czym jest dobry i nie kombinuje jakiś pierdół i chwała mu za to, kocha muzykę, może z niej żyć, jest najlepszym freestylerem w Polsce i ma honor by robić wszystko tak, aby nie dać się ogłupić coraz durniejszym regułom jakie rządzą w tym kraju.
    plan zarobku super, ale OSTR po prostu inaczej postrzega rzeczywistość.