7 dni, 168 godzin, 10080 minut
Poniedziałek
Ogólny chillout. Do godziny 21: wtedy przypominam sobie o zadaniach z polskiego (Zróbcie zadania w ćwiczeniach, od strony 11 do 26) i kolejnej kartkówce z niemieckiego. Jak tylko napiję się herbaty, to zacznę je robić. O, dostałem nową wiadomość na n-k.
Dopiero 22? Dobra, sprawdzę jeszcze Google Readera. Nowy post Opiego jest świetny! Dodam go do udostępnionych, wrzucę jeszcze na soup.io.
Już 23? Trzeba się wziąć za te lekcje…
Ech, już po północy? Przeczytam raz tę kartkę ze słówkami z niemca i idę spać.
Wtorek
Piszę tę cholerną kartkówkę, ale nie zapamiętałem zbyt wielu słówek. Znowu wpadnie dwa albo trzy. Przynajmniej wyrobiłem się z zadaniami z polskiego.
15:35 – jestem już w domu. Wypadałoby przejść ten poziom w Far Cry i dobić następny level w Gothicu. No a potem trzeba odwiedzić czytnik RSS, wpaść na Orodlin i forum klanowe, powypowiadać się w kilku wątkach. Może by tak naskrobać nowy wpis? Lekcji za dużo nie ma (co tam ten referacik na geografię), więc mogę zacząć je odrabiać trochę później. Do północy powinienem się wyrobić.
Środa
Chce mi się spać. Lekcje skończyłem dość wcześnie. To może by tak w coś pograć? Bo zadań domowych w sumie dużo nie ma. No, tylko te z polskiego od strony 27 do 39, ale powinienem się z nimi szybko uwinąć. Z historii kartkówka, a z WoS-u będę pytany, jednak lubię te lekcje, więc nauczę się tego jutro w szkole.
Czwartek
Najchętniej położyłbym się do łóżka. Wracam do domu o wpół do czwartej, zmęczony po dwóch wuefach. O szóstej muszę podreptać jeszcze do kościoła w celu odbycia służby, więc kompletnie nie mam na nic czasu, czytaj: spokojnie mógłbym odrobić lekcje i mieć spokój, ale muszę sprawdzić pocztę, komunikator, blipową Sekretarkę, forum klanowe, Orodlin i wiele innych rzeczy, które codziennie sprawdzam. Trochę dużo tych lekcji, jak zacznę je robić o jedenastej, to o pierwszej pewnie skończę. Odpuszczę sobie lekcje z fizyki – pośpię trochę dłużej, a odrobię je najwyżej jutro na przerwie śniadaniowej.

Piątek
Prawie przysypiam na lekcjach. Ale to piątek! Tylko trzy lekcje! Czas nadrobić zaległości w czytniku – w ogóle czas nadrobić wszystkie zaległości. Jak mi błogo z myślą, że nie będę musiał dzisiaj robić lekcji…
Sobota
Nareszcie się wyspałem. Cały dzień wolny… Może by tak odrobić lekcje? Nie no, należy mi się odpoczynek po całym tygodniu ‘pracy’. Posiedzę sobie w necie, popiszę, pogram.
Już 22? Cóż, położę się do łóżka (z włączoną Operą Mini), może znajdę coś ciekawego w sieci. A nawet jeśli nie znajdę, to przecież mam Blipa.
Niedziela
Ku@#%, jak można zadawać tyle na weekend?! Wezmę się za te lekcje o piętnastej – w dwie godzinki powinienem się z nimi wyrobić. A komputera nie wyłączę, bo po co?
Godzina 21 – właśnie skończyłem robić lekcje. No i znowu nie obejrzałem CSI.
Poniedziałek
Ogólny chillout. Do godziny 21…
Podsumowanie
Wbrew pozorom, nie narzekam na ilość zadań domowych. Może czasami. Głównym moim problemem jest prokrastynacja. To głupio brzmi, ale naprawdę jest dla mnie problemem. Muszę z nią walczyć, bo skoro teraz przez zadania domowe zawalam kartkówki i inne szkolne rzeczy, to co będzie w liceum i na studiach?
Incertus
20 lut 2009
Jak tak napisałeś o tej prokrastynacji (dlaczego mi podkreśla?), to uzmysłowiłem sobie, że to też jest mój problem ;p
Mam pytanie. Niektórzy jak piszą Ci komentarze, to mają avatary. Gdzie trzeba założyć konto, żeby też tak móc ?
rafalzaq
20 lut 2009
Walcz. Od jutra. ;)
Ravicious
20 lut 2009
@ Incertus:
Awatary? Gravatar.com :-) Jeśli nie zapomnę, to dodam o tym info pod każdym komentarzem.
@ rafalzaq:
Jak zawsze ;-)
heavygunner
21 lut 2009
Nie Ty jeden masz takie problemy z prokrastynacją. Trzeba brać się za swoje obowiązki, ale bez wielkiej przesady – życie to nie tylko nauka i siedzenie nad książkami.
Spójrz na to z jakbyś patrzył z kosmosu na Ziemię – mała planeta, niewiele znacząca i taka spokojna z tego widoku. Czasem po prostu skupiamy się na jednych rzeczach i zapominamy o innych (tak łatwiej naszemu mózgowi ;]), wystarczy spojrzeć na to z innej perspektywy i zobaczyć całkiem odmienne dobre strony wobec danego zagadnienia.
Jagbyś
21 lut 2009
Kartkówka z niemieckiego? Jeśli masz świadomość tego, że ten język nie będzie Ci potrzebny w przyszłości to dlaczego po prostu nie wydrukujesz sobie ściągi.
Ściągam z każdego przedmiotu, który nie będzie mi potrzebny w przyszłości. Zawsze działa i nigdy nie zostałem złapany, tak żeby dostać negatywną ocenę.
Zadania domowe? Od czego są przerwy w szkole, jak się dało to zawsze pisałem, jeśli wiedziałem, że nie zdążę to odpisywałem od kogoś. Czasem też robiło się w autobusie na kolanach. Jakoś to było ;).
Ravicious
21 lut 2009
@ Jagbyś:
Hmm… Ile było u Ciebie osób w klasie? 20? 25? Widzisz, u mnie jest 11 – nad takim ‘tłumem’ łatwo jest zapanować i patrzeć, co kto robi. Nie chcę też powierzać swojej oceny szczęściu (uda mi się wyciągnąć tę ściągę?)
Fakt, niemiecki na 95% nie będzie mi potrzebny w przyszłości. Ale chciałbym go umieć przynajmniej na cztery.
Odnośnie zadań domowych: na przerwach chciałbym raczej odpoczywać od nauki bądź powtarzać na kartkówkę/sprawdzian/pytanie. Poza tym zajmuję się też sklepikiem szkolnym, więc niektóre przerwy mi wypadają.
Mrt
22 lut 2009
Jagbyś, skoro piszesz, że ściągasz z każdego przedmiotu to rozumiem, że nie masz zamiaru pójść na studia?
Ja jestem teraz w klasie maturalnej i mam taki nawał, że nie idzie się wyrobić. Dodatkowo, kiedy masz tak nawalone materiału, to mam na sumieniu każdą wolną chwilę, której nie przeznaczyłam na naukę.
Ucz się tylko tego, co Ci potrzebne.
Pzdr.
Paweł Lipiec
23 lut 2009
Prokrastynacja… pieprzone lenie jesteście i tyle! Wracasz do domu, wcinasz coś na szybko albo nie i sadzasz dupę do nauki. Kończysz naukę bierzesz się za przyjemności!
Dobre 12 lat edukacji tak wytrzymałem, więc nie przekonujcie mnie, że się nie da!
PROSTE!
Ravicious
23 lut 2009
@ Paweł Lipiec:
Cóż, nie mówię że się tak nie da.
Co do lenistwa: masz rację. Gdybym nie był leniwy, to mógłbym, tak jak napisałeś, lekcje odrobić zaraz po przyjściu ze szkoły. Prokrastynacja zaczyna się w momencie, w którym te książki wyciągam, czyli ok. godziny 21. Wtedy, nie wyłączając komputera (wiem, to głupie) wchodzę na byle jakie społecznościówki, serwisy itd., byleby się nie uczyć.
No i faktem jest, że prokrastynacja często bywa alibi dla lenistwa. Otwarcie się przyznaję, że czasami też nadużywam tego pojęcia ;-)
Mrt
23 lut 2009
Paweł Lipiec dobrze gada. Ja tak samo od pierwszej klasy podstawówki żyję.
Jak starczy czasu, to włączam komputer, jak nie to nie.
krzychu81
24 lut 2009
@Ravicious, @Jagbyś
Nie chcę tu moralizować, chłopaki, ale czasy są ciężkie a o dobrą prace trudno i dlatego czym więcej języków obcych znacie, tym lepiej! (wiem coś o tym) Ja też jestem z natury leniwy i w szkole czy też potem na studiach (a mam za sobą łącznie 17 lat nauki!!!) olewałem fizykę, biologię czy chemię, ale ZAWSZE przykładałem się do języków obcych! I teraz nie żałuję!!!
Pozdro
marsjaninzmarsa
13 mar 2009
@ Ravicious:
To do jakiej szkoły chodzisz, że masz 11 osób w klasie? ;)
Ja mam tak samo, z tym że najczęściej rodzice mnie zaganiają o tą godzinę wcześniej do łóżka, niż Ty chodzisz spać… Muszę coś tym zmienić – od jutra zaczynam porządnie odrabiać prace domowe! :P
PS: Ja mam 10 osób w klasie ;)