Pomysł na: nietypowa lista to-do połączona z delicious

Często z blipowego zalewu informacji wyłapuję linki, pod którymi znajdują się ciekawe rzeczy, ale akurat w danej chwili nie mam czasu, ochoty lub możliwości ich sprawdzić.

Co wtedy robię? Mógłbym je wrzucić do RememberTheMilk czy innego podobnego serwisu oferującego listy to-do, ale… to jest nieco zbyt czasochłonne. Wybieram więc o wiele szybszą opcję: kliknięcie w button Tag i wysłanie linku na delicious otagowanego jako towatch, tolisten czy todownload.

Zapisane linki przeglądam zazwyczaj u kumpla, ale już kilka razy zdarzyło mi się kilka z nich przegapić.

Więcej »

Nie, Twój blog nie będzie maszynką do zarabiania pieniędzy

Pomimo tego, że blogowanie o blogowaniu jest nudne, chciałbym omówić pewną rzecz.

Otóż jeśli myślisz, że Twój blog będzie maszynką do zarabiania pieniędzy, to jesteś w błędzie.

“Co ty pleciesz, mam do wyboru AdTaily, Blogvertising i od cholery innych sposobów zarabiania!11” Nie, nie masz. Ty tylko czytasz blog Krzyśka i napalasz się na dużą kasę.

Więcej »

Markdown z Textile miażdżą Twojego HTML-a

Nie lubisz odrywać rąk od klawiatury. To spowalnia każdą pracę, która polega na pisaniu. Czy to kolejny tekst na bloga, czy kolejna porcja kodu – nieważne. Masz skupić się na pisaniu i niczym kompilator przetłumaczyć kod źródłowy (w tym przypadku Twoje myśli) z jednego języka na drugi (polski, angielski, C++ lub nawet Prolog – wybierz sobie).

Edytor w WordPressie (oczywiście nie mówię o WYSIWYG) może i jest fajny, ale niewystarczający. Zupełnie nie wiem, dlaczego tag strong jest oznaczony w nim jako pogrubienie, a em jako kursywa – jest to błąd semantyczny (Riddle o tym pisał). Nie posiada on też m. in. przycisków do wstawiania tagów h2 czy h3, które przecież często widzi się na blogach. Można go co prawda dopakować wtyczkami takimi jak AddQuicktag, ale nadal będziesz musiał przechodzić ‘koszmar’ w postaci wstawiania tagów HTML. Dlatego wymyślono alternatywne języki znaczników (z ang. markup languages).

Więcej »

Hardkorzy vs każuale – bezsensowne starcie

Hardcore and Casual

Od kilku miesięcy obserwuję bezsensowne dywagacje hardkorów (czyli zwolenników trudniejszych gier, których ostatnio jest podobno coraz mniej) i kolesi, którzy wolą gry, przy których nie trzeba spędzać dużo czasu, tzw. każuale.

“Wymiana argumentów” toczy się nie tylko na łamach CD-Action, ale i w przeróżnych serwisach okołogrowych. Nie wiem nawet, kto ją zaczął, aczkolwiek cały spór wydaje mi się pozbawiony i sensu, i celu.
Więcej »

Dlaczego jeszcze nie używam Linuksa

Windows. Wstyd mówić, ale moim pierwszym Windowsem był ME. Używałem go przez bodajże trzy lata, potem na krótko downgrade do 98 SE i w 2005 roku (tak, dopiero wtedy) upgrade komputera oraz instalacja popularnego XP-ka.

Kiedy wyszła Vista, wieszałem na niej psy, a opinie innych ludzi utrzymywały mnie w przekonaniu, że to zły system (i jak G DATA, straszy dzieci). Zresztą, kiedy wyszedł XP, to też wieszałem na nim psy (aż w końcu ktoś mi go z przymusu zainstalował).

Używam Windowsa do teraz i muszę powiedzieć, że przez te wszystkie lata nie narzekałem na niego. Internetu nie miałem od samego początku, więc do wszystkiego musiałem dochodzić sam. Jeśli nie udało się czegoś rozwiązać – telefon do człowieka, który składał mi komputer.

Więcej »

20 dni męki

Już kawał czasu używam pakietu Kaspersky Internet Security. Kupiłem go w ramach promocji Plusa za 1,22 zł. Niedużo, a pakiet ten jest naprawdę dobry. Czasami na niego narzekam, ale tylko czasami.

Pod koniec maja dostałem propozycję uczestniczenia w akcji organizowanej przez Usta-Usta: dostaję od G DATA ich pakiet InternetSecurity z licencją na rok, ale zobowiązuję się też testować go przez 20 dni, a później napisać o nim swoją opinię.

Zgodziłem się. Szkoda, że po wysłaniu maila wyrażającego zgodę na udział nie otrzymałem (jak na razie) żadnej informacji od Usta-Usta.
Więcej »